Na liście remontowych zakupów drzwi zwykle lądują gdzieś na samym dole, tuż obok listew i gniazdek. Wydaje się, że skoro montuje się je na końcu, to i kupić można je na końcu. To jeden z tych błędów, które wychodzą dopiero wtedy, gdy ekipa kończy malowanie, podłoga już leży, a w salonie pada zdanie: „ten model będzie za sześć tygodni”. Przeprowadzka się przesuwa, za wynajem trzeba zapłacić kolejny miesiąc, a otwory w ścianach dalej straszą pustką. Zobaczmy, jak tego uniknąć.
Dlaczego drzwi kupuje się w komplecie
Doświadczeni wykonawcy powtarzają to od lat: drzwi do całego mieszkania zamawia się za jednym razem. Powód pierwszy jest estetyczny. Skrzydła z tej samej partii produkcyjnej mają identyczny odcień okleiny czy lakieru. Dokupione po kilku miesiącach potrafią się różnić, co przy jasnych bielach i ciepłych dekorach drewnopodobnych widać od progu.
Drugi powód to logistyka. Jedna dostawa, jeden termin montażu, jedna wizyta ekipy w wykończonym już wnętrzu. Przy czterech, pięciu czy siedmiu skrzydłach z ościeżnicami łatwiej też o korzystne warunki cenowe, a koszt transportu rozkłada się na wszystkie drzwi naraz.
Ile naprawdę czeka się na drzwi?
Modele magazynowe w typowych wymiarach bywają dostępne w kilka dni, ale to niewielki wycinek oferty. Większość drzwi powstaje na zamówienie i tu trzeba liczyć zwykle od trzech do siedmiu tygodni. Dłużej czeka się na skrzydła lakierowane na kolor z palety RAL lub NCS, na fornir naturalny i na nietypowe wymiary otworów, które w starszych blokach wcale nie są rzadkością.
Do tego dochodzi sezon. Wiosna i początek jesieni to okres, w którym fabryki i montażyści mają pełne kalendarze. Jeżeli prace wykończeniowe ruszają w maju, do salonu dobrze jest zajrzeć już w marcu. Rozsądny zapas to co najmniej dwa tygodnie ponad termin podany przez sprzedawcę.
Pomiar, czyli moment, od którego wszystko zależy
Najczęstsza pomyłka? Mierzenie otworów na surowym murze. Po nałożeniu tynku otwór potrafi zwęzić się o kilka centymetrów z każdej strony, więc pomiar robi się po tynkach, a najlepiej także po wylewkach. Wtedy znany jest ostateczny poziom posadzki. Nie warto też polegać na wymiarach z rzutu dewelopera – w budynkach z wielkiej płyty odchyłki od pionu to reguła, a rzeczywiste otwory potrafią odbiegać od dokumentacji o kilka centymetrów.
Monter musi też wiedzieć, jaka podłoga trafi do pomieszczenia. Panel winylowy o grubości 4 mm i deska warstwowa 15 mm to zupełnie inna wysokość wykończenia, a od niej zależy osadzenie ościeżnicy i szczelina pod skrzydłem. Na tym etapie zapada również decyzja o rodzaju ościeżnicy – stałej lub regulowanej. Jej zmiana po złożeniu zamówienia oznacza zwykle nowy termin realizacji.
Harmonogram, który sprawdza się w praktyce
Kolejność prac wygląda podobnie w bloku z wielkiej płyty i w lokalu deweloperskim. Sprawdzony układ przedstawia się tak:
- 8-10 tygodni przed montażem – wizyta w salonie, wybór modeli, wycena i zestawienie kolorów drzwi z podłogą,
- po tynkach i wylewkach – fachowy pomiar otworów oraz ustalenie kierunków otwierania,
- zaraz po pomiarze – zamówienie kompletu z ościeżnicami, klamkami i opaskami,
- w czasie oczekiwania – malowanie, biały montaż, płytki i układanie podłogi,
- na końcu – dostawa, montaż drzwi, listwy przypodłogowe i regulacja skrzydeł.
Dzięki temu drzwi nie stoją tygodniami oparte o ścianę, nie chłoną wilgoci z tynków i nie obrywają przy pracy innych ekip. Kto chce rozpisać to jeszcze dokładniej, znajdzie szczegółowy poradnik o tym, jak wpiąć komplet drzwi w harmonogram remontu, przygotowany przez doradców salonu z Katowic, którzy na co dzień układają takie terminy z klientami.
Nie zapominajmy o drzwiach wejściowych
Drzwi od strony klatki schodowej wiele osób odkłada „na później”. Szkoda, bo ich wymiana to kucie, pył i poprawki tynkarskie, których nikt nie chce robić w świeżo pomalowanym przedpokoju. Wybiera się je według innych kryteriów niż skrzydła pokojowe: liczy się izolacyjność akustyczna, klasa antywłamaniowa i odporność ogniowa wymagana przez wspólnotę lub spółdzielnię. Czas realizacji bywa dłuższy, więc najlepiej zamówić je razem z resztą.
Montaż z VAT 8% – konkretna oszczędność
Zamówienie złożone na czas to połowa sukcesu. Druga połowa to ekipa, która w sezonie ma grafik zajęty na kilka tygodni naprzód, dlatego termin montażu warto rezerwować razem z zakupem. Jest też argument finansowy. Przy zakupie drzwi wraz z usługą montażu w lokalu mieszczącym się w limitach budownictwa mieszkaniowego całość objęta jest stawką VAT 8% zamiast 23%, co przy kilku skrzydłach daje realnie kilkaset, a nawet ponad tysiąc złotych różnicy. Do tego jeden podmiot odpowiada za efekt, a gwarancja producenta pozostaje w mocy.
Wszystko w jednym miejscu
Najprościej skompletować zamówienie tam, gdzie da się porównać wiele marek obok siebie i przy tym samym świetle zestawić próbki drzwi z podłogą. Salon DRZWI INSIDE w galerii HOME CONCEPT w Katowicach prezentuje drzwi wewnętrzne takich producentów jak Porta, Pol-Skone, DRE czy Erkado, a także modele premium wykonywane na indywidualne zamówienie. Doradcy podają realny termin dla każdego modelu i pomagają dopasować zamówienie do tempa prac. Na wizytę warto zabrać wymiary otworów, zdjęcia wnętrz i informację o planowanej podłodze – rozmowa trwa wtedy krócej, a wycena jest dokładniejsza.
Wniosek jest prosty: drzwi wybiera się na początku remontu, a montuje na końcu. Kto trzyma się tej zasady, oszczędza nerwy, czas i pieniądze.

